czwartek, 17 marca 2016

Scented Candle - świeca zapachowa soft.


     Jakiś czas temu urzekła mnie zawartość specjalnej edycji Joy Box "De Luxe" i oczywiście musiałam go kupić. Bardzo lubię to pudełko, gdyż wiem za co płacę i na pewno wnętrze nie okaże się zakupem kota w worku. W skład zestawu wchodziła bardzo ciekawa świeca zapachowa Soft, z nieznanej mi dotąd firmy bispol. Od razu musiałam ją przetestować. 

Joy Box pisze o niej tak:
"Zapach jest inspiracją do rozbudzania zmysłów.... Owiń się w ekskluzywny aromat , stworzony by inspirować Ciebie i Twoje wnętrz. "

W Internecie również nie znalazłam informacji na jej temat, więc pewnie jest to jeszcze "świeżynka".



Świeca opakowana jest w bardzo ładny, śmiem twierdzić - ekskluzywny, karton w biało-złotej tonacji. Opakowanie od góry przypomina mi kwiat. Złote elementy to dziurki, przez które możemy wyczuć aromat produktu. Nigdy wcześniej nie spotkałam tak fantastycznego kartoniku. Po jego otworzeniu, naszym oczom ukazuje się równie piękny, szklany słoiczek w takim samym wariancie kolorystycznym jak opakowanie. Jest porównywalnej wielkości jak duże świece Party Lite. Po zapaleniu, musimy poczekać około godziny, by poczuć zapach. Jest on delikatny i subtelny, trochę pudrowy ale bardzo elegancki i przyjemny dla nosa. Przez pierwszą godzinę byłam zawiedziona, że go nie czuć, jednak po upływie tego czasu aromat wypełnił cały duży salon i utrzymywał się całkiem długo. Jak obiecuje producent, świeca starcza na około 32 h palenia, i tak właśnie jakoś wychodzi. 

Produkt jest bardzo fajny i naprawdę świetnie pachnie. Za 23 złote warto go kupić i przetestować. Szczerze mówiąc, jest dla mnie znacznie ładniejszy niż nie jeden z Party Lite i znacznie bardziej wypełnia wonią dużą przestrzeń. Polecam :)

Cena: około 23 zł 

Spotkaliście się z tymi świecami?


środa, 9 marca 2016

Uwodzicielki Color Edition od Eveline.


     Ostatnio naszło mnie na testowanie nowych kolorów na paznokciach. Aktualnie gości na nich piękny i uwodzicielski lakier, o błyszczącym wykończeniu - Eveline Color Edition w odcieniu 920. W buteleczce prezentuje się zwyczajnie lecz na paznokciach wygląda niesamowicie i kobieco. Czy z urodą idzie również w parze jakość? Jeżeli jesteście ciekawi zapraszam do przeczytanie szybkiej i zwięzłej recenzji :)


eveline lakier color edition 920

Opis produktu:
Szybkoschnący i długotrwały lakier do paznokci w nowej odsłonie kolorystycznej. Innowacyjna formuła Fast Dry & Long Lasting pozwoli cieszyć się oszałamiającym manicure przez długi czas. Ekspresowa aplikacja dzięki pędzelkowi BIG BRUSH.

eveline lakier color edition 920

Lakier znajduje się z buteleczce o pojemności 12 ml. Pędzelek jest idealnie wyprofilowany, ma odpowiednią grubość i długość, dzięki czemu możemy z łatwością rozprowadzić produkt na płytce paznokcia. Włosie się nie "czochra", ani nie wykręca na boki.

eveline lakier color edition 920

Produkt jest dobrze napigmentowany. Jedna warstwa kryje bardzo ładnie, jednak by efekt był rewelacyjny potrzebujemy nałożenia dwóch. Rozprowadza się  równomiernie, nie tworzy smug ani nie ma przebłysków. Pierwsza warstwa szybko wysycha, na drugą musimy poczekać trochę dłużej. Utrzymuje się na paznokciach 3-4 dni. Po tym czasie zaczyna się ścierać na końcówkach, nie odpryskuje. Bez problemu się zmywa i nie brudzi skórek dookoła. Nie odbarwia ani nie wysusza płytki paznokcia.

eveline lakier color edition 920

A do tego prezentuje się pięknie i uwodzicielsko :)


Cena: 10,29 zł./ 12 ml


Jak Wam się podoba kolor? :)


poniedziałek, 7 marca 2016

Pomysł na... CHRUPIĄCE KĄSKI z dipem czosnkowym.


     Bardzo lubię eksperymentować w kuchni, a także próbować nowe warianty z serii "Pomysł na...". Jakiś czas temu wpadł w moje ręce pomysł na chrupiące kąski klasyczne z dipem czosnkowym. Jako, że uwielbiam tego typu jedzenie niezwłocznie wzięłam się za przygotowanie szybkiego dania. 


Do jego wykonania potrzebujemy jednak jeszcze kilku składników, a mianowicie:
- 400 g piersi z kurczaka
- 1 jajo 
- majonez i jogurt naturalny


Wykonanie jest szybkie i bardzo proste.


Przygotowanie dipu czosnkowego:
Zawartość mniejszej saszetki należy dokładnie wymieszać z 3 czubatymi łyżkami majonezu (około 100 g) i 3 łyżkami jogurtu naturalnego (około 50 g). 

Przygotowanie kąsków:
Pierś z kurczaka należy umyć, pociąć na około 3 cm paski, otoczyć w uprzednio rozbitym jajku a następnie w panierce. Tak przygotowane kąski trzeba przenieść na kratkę do grillowania i umieścić na dole, rozgrzanego do 200 stopni, piekarnika a następnie piec przez 20 minut. Pod kratę trzeba podłożyć blachę, by panierka się nie osypywała na piekarnik. 


Mnie kąski wyszły tak:


Do kąsków usmażyłam frytki. Całość była pyyyyszna i wszystko szybko zostało sprzątnięte z talerzy :)

Polecam wypróbowanie tego "Pomysłu" :)








piątek, 4 marca 2016

Bath&Body Works mgiełka Cranberry Twinkle.


     Jestem wielką fanką kosmetyków z Bath&Body Works. Urzekają mnie swoją jakością a także cudownym aromatem. Myślę, że nawet najbardziej wybredna osoba znajdzie pośród ich produktów zapach, który ją całkowicie urzeknie. Jedynym minusem jest to, że sklep znajduje się w Warszawie a ja do tego miasta, niestety, mam kawałek drogi i nie bywam tam często. Jednak przy każdej możliwej okazji odwiedzam B&B Works. Jakiś czas temu w moje ręce wpadła mgiełka "Cranberry Twinkle" z kolekcji zimowej-świątecznej, co można również wywnioskować dzięki kolorowym płatkom śniegu na flakoniku. 


Bath&Body Works Cranberry Twinkle


Perfumowana mgiełka o zapachu świątecznej żurawiny znajduje się plastikowym flakoniku z atomizerem o pojemności 236 ml. Rozpyla się delikatnym strumieniem, nie pozostawiając mokrych plam na ciele. Niestety nigdzie nie odnalazłam informacji o nutach zapachowych produktu, więc opiszę to, jak aromat się prezentuje. W pierwszym kontakcie zapach jest intensywny, lekko świeży ale bardziej dominują słodkie nuty - rzeczywiście żurawiny można się w nim doszukiwać. Jest średnio - ciężki. Na pewno idealnie nadaje się na zimę i na tą porę właśnie jest przeznaczony. Po upływie kilku minut staje się delikatny. Utrzymuje się na skórze przez kilka godzin. Można jej śmiało używać zamiast perfum. Mgiełkę stosuję również na ubranie - nie pozostawia ona plam ani nie odbarwia kolorów. Produkt jest wydajny. W moim przypadku starcza naprawdę na wiele aplikacji. 

Zapach jest przyjemny, jednak nie należy do moich ulubieńców. 


Bath&Body Works Cranberry Twinkle



Cena regularna: 79,00 zł
(ja kupiłam w promocji za 35 zł)


Mgiełka jest naprawdę warta swojej ceny, tak jak pozostałe produkty Bath&Body Works. Jeżeli jeszcze nie mieliście z nimi styczności gorąco polecam!






środa, 2 marca 2016

Lakier AKIRA prosto z Libanu.


     Domyślam się, że mało kto z Was spotkał się z lakierami firmy AKIRA Paris. Ta skromna buteleczka z produktem trafiła do mnie prosto z Libanu, gdzie została zakupiona. Jako lakieromaniaczka od razu wzięłam się za testowanie nowości. Kolor raczej nie jest w moim guście, gdyż przepadam za odcieniami czerwieni, rózami i beżami, tak ten odcień jakoś mnie zaintrygował i spodobał mi się na paznokciach. Jeżeli jesteście ciekawi jak się sprawuje, zapraszam do przeczytania recenzji.



Lakier znajduje się w szklanym, wygodnym i dość sporym słoiczku z wysokim denkiem. Mieści w sobie 17 ml produktu. Opakowanie jest dość spore, jednak ciężko doszukać się na nim jakichś informacji o produkcie i składzie, a nawet o numerze koloru. 


Posiada wygodny w użyciu pędzelek. Konsystencja nie jest ani zbyt rzadka ani zbyt gęsta. By ładnie pokryć płytkę paznokcia należy nałożyć 2 warstwy. Po aplikacji pierwszej byłam przerażona, gdyż na paznokciach widniały okropne smugi i kolor bardzo prześwitywał, tak po drugiej, ku memu ogromnemu zdziwieni, całość prezentowała się już dobrze. Schnie dość szybko, po czym staje się półmatowy. Delikatnie ściera się na końcówkach i zaczyna odpryskiwać po około 4 dniach. Jest odporny na uszkodzenia mechaniczne, np zarysowania. Nie wysusza płytki, ani jej nie przebarwia. Mimo, że jest to ciemny kolor, bardzo dobrze się zmywa.




Cena: niestety nie znam ;)


Znacie markę AKIRA?
Jak Wam się podoba kolor?




poniedziałek, 29 lutego 2016

Chic Gloss - błyszczyki od Pierre Rene.


     Jakiś czas temu pisałam, że bardzo lubię różnego rodzaju kosmetyki kolorowe do ust. Mam ich naprawdę pokaźny zbiór, dlatego postaram się część z nich Wam pokazać i napisać jak się sprawdzają. Dziś "pod pióro" wzięłam nawilżające błyszczyki do ust Pierre Rene - Chic Gloss o żelowej formule i intensywnym blasku. Choć za blaskiem na ustach raczej nie przepadam, jednak tym razem zrobię wyjątek i przedstawię kilka kolorów z tej serii, a mianowicie (od lewej):
- 01 Antigue Rose
- 08 Stay Pretty
- 17 Alluring Pink
- 27 Melody Brown

Czy są warte uwagi?

Pierre Rene Chic Gloss błyszczyk 01 08 11 27


Opis producenta:
  • Nowość - szykowne błyszczyki do ust.
  • Nowej generacji formuła o konsystencji żelu gwarantująca głęboki kolor i bardzo intensywny blask.
  • Długotrwały efekt makijażu - zapewnia półpermanentne krycie.
  • Utrzymuje luksusowy poziom nawilżenia.

Pierre Rene Chic Gloss błyszczyk 01 08 11 27


Moja opinia:


Błyszczyki Chic Gloss mają ładne, estetyczne i poręczne opakowania, które mieszczą w sobie 7 ml produktu. Posiadają gruby pędzelek, dzięki któremu szybko i z łatwością się maluje. Krycie, tak jak obiecuje producent, jest półtransparentne. Wystarczy jedna warstwa by zapewnić odpowiedni efekt na ustach. Konsystencja jest żelowa, półpłynna. Równomiernie się rozprowadza. Chic Gloss mają ładny, jednak specyficzny zapach. Jest trochę pudrowy - kojarzy mi się z aromatem z dzieciństwa, jednak nie jestem w stanie sobie przypomnieć, co mogło tak pachnieć. 

Pierre Rene Chic Gloss błyszczyk 01 08 11 27

Błyszczyki rewelacyjnie radzą sobie z nawilżeniem ust. Warstwa kosmetyku jest wyczuwalna, jednak w niczym nie przeszkadza.  Nie rozmazuje się ani nie spływa. Idealnie przylega do warg i utrzymuje się na nich przez kilka godzin. Podczas posiłku produkt wyciera się od wewnętrznej strony ust i należy ponownie go nałożyć. Mimo to, jego trwałość jest zadowalająca. Usuniemy go z łatwością płatkiem kosmetycznym, bez pomocy płynu micelarnego. 

Błyszczyki świetnie sprawdzają się latem - rewelacyjnie nawilżają usta i rozświetlają twarz. 


Pierre Rene Chic Gloss błyszczyk 01 08 11 27



Cena: 12,99 zł / 7 ml


Znacie błyszczyki Chic Gloss?
Jak Wam się podobają?



piątek, 26 lutego 2016

Delikatny i letni piasek od Lovely


     Dlaczego by tu zimą nie przywoływać wspomnień o ciepłym lecie i delikatnych pastelowych kolorach, które królują o tej porze roku? Właśnie, nie ma żadnego ale :) Dlatego dziś będzie ciepły post o piaskowym lakierze do paznokci z serii summer od Lovely. Jest to kolor numer 2, czyli ciepły pastelowy róż. Takie odcienie bardzo lubię nosić przez cały rok. Kupiłam go na promocji w Rossmanie -40%, która była oj... już dawno temu :) Przy mojej sporej kolekcji lakierów odstawiłam go w kąt i dopiero teraz doczekał się lepszych czasów - zimą :)



Lakier znajduje się w szklanej buteleczce, która mieści w sobie 8 ml produktu. Opakowanie jest poręczne i wygodne w użyciu. Nie wyślizguje się z rąk. Posiada dość gruby pędzelek o średniej długości - trzeba uważać, by nie pobrudzić skórek dookoła. Nawet doświadczone osoby mogą mieć problem z równomiernym i dokładnym pokryciem płytki paznokcia. Konsystencja jest dość gęsta, jak przystało na piaski, i taka pozostaje przez długi czas, nic się nie zmienia.


Produkt jest dobrze napigmentowany, jednak do uzyskania zadowalającego efektu potrzebne są dwie warstwy. Po tylu aplikacjach nie ma żadnych przebłysków. Ze względu na konsystencję drugą warstwę troszkę ciężej nałożyć i musimy nabrać więcej lakieru na pędzelek. Całość schnie około 30 minut. Utrzymuje się na paznokciach 3-4 dni. Po tym czasie zaczyna się ścierać na końcówkach, nie odpryskuje. Przy zmywaniu nie barwi skórek dookoła, nie odbarwia ani nie wysusza płytki paznokcia.




Cena: niestety nie pamiętam ;)



Jak Wam się podoba powyższy kolor?
Lubicie lakiery piaskowe?



środa, 24 lutego 2016

Serum na suche i zniszczone końcówki AVON.


     Jestem posiadaczką długich włosów, a jak wiadomo, im dłuższe tym pielęgnacja i utrzymanie ich w dobrej kondycji są sporym wyzwaniem. Cały czas testuję coś nowego, by trafić na ideał, którego za nic nie będę chciała zmienić na inny. Ważnym elementem jest dla mnie dobór odpowiedniego kosmetyku, który wygładzi i nabłyszczy końcówki. Przypomniałam sobie o produkcie, który kiedyś uwielbiałam... a używałam go 10 lat temu;) Byłam bardzo ciekawa czy nadal będzie mnie tak zachwycał. Co to za produkt? Jeden z niewielu z firmy AVON, które rzeczywiście polubiłam - serum na suche i zniszczone końcówki. Jak po tylu latach się sprawdził? Czy rzeczywiście warto było do niego wracać? O tym poniżej.  

Bath & Body Works Holiday Traditions Cranberry Twinkle

Opis producenta:

Lekki preparat do zniszczonych końcówek włosów z Technologią Multi-Shine o wygładzającym, odżywiającym i nabłyszczającym działaniu.
Odpowiedni do wszystkich rodzajów włosów.

Działanie: 
Wygładza i odżywia, nadaje włosom miękkość i blask. Przyczynia się do odbudowy rozdwojonych końcówek. Wzmacnia włosy tak, by stały się zdrowsze i bardziej odporne.

Sposób użycia: 
Wmasuj kilka kropli w końce mokrych lub suchych włosów. Nie spłukuj.


Moja opinia:

Serum znajduje się w transparentnej, szklanej buteleczce, która mieści w sobie 30 ml przeźroczystego produktu o wodnisto-oleistej konsystencji. Posiada wygodny w użyciu dozownik, który po naciśnięciu odmierza nam dość sporą ilość kosmetyku, jednak dla moich długich włosów taka porcja jest w porządku. Producent zaleca, by wyciskać kilka kropli na wilgotne lub suche włosy. Ja preferuję jednak tę drugą opcję. Najpierw rozcieram serum w dłoniach, a następnie wcieram we włosy - od połowy ku dołowi. Podczas aplikacji najpierw wyczuwalny jest zapach alkoholu, a następnie gdzieś się ulatnia i uwydatnia się przyjemna, świeża woń, która dość długo się utrzymuje. Mnie kojarzy się z zielonym jabłkiem ale to może tylko dlatego, że opakowanie mi to sugeruje. Sama nie wiem;) Po aplikacji włosy są miękkie, błyszczące i jedwabiście gładkie. Wyglądają zdrowo. Nie oszukujmy się, rozdwojonych końcówek nam nie wyleczy, ale mam wrażenie, że są mniej uwydatnione. Produkt nie obciążył moich włosów ani nie spowodował wcześniejszego przetłuszczania się. Jest wydajny.


Serum na suche i zniszczone końcówki AVON


Jestem zadowolona z działania jakie wywiera na moje końcówki. Polecam! Jest to jeden z lepszych serum jakie miałam okazję testować. Jeżeli macie problem ze zniszczonymi, przesuszonymi i puszącymi się włosami musicie koniecznie go wypróbować.




Skład:



Cena: 23,00 zł / 30 ml (regularna)
ja kupiłam w promocji za 9,99 zł



Znacie ten produkt? A może chcecie go przetestować?
Jakie jest Wasze zdanie na temat serum?


poniedziałek, 22 lutego 2016

Manhattan Lotus Effect


     Jakiś czas temu trafiłam na niespotykany kolor lakieru do paznokci, który od razu mnie zachwycił. Jako fanka tego typu produktów nie mogłam przejść obok niego obojętnie i tak stałam się szczęśliwą posiadaczką Manhattan Lotus Effect w odcieniu nr 43K. Nie jest to kolor ani różowy, ani koralowy tylko coś pomiędzy. Jeżeli jesteście ciekawi czy sprawuje się tak dobrze jak wygląda, zapraszam na szybką recenzję. 





Lakier znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 11 ml.  Opakowanie jest poręczne i wygodne w użyciu. Pędzelek jest idealnie wyprofilowany, ma odpowiednią grubość i długość, dzięki czemu możemy z łatwością rozprowadzić produkt na płytce paznokcia. Włosie się nie "czochra", ani nie wykręca na boki. Konsystencja nie jest ani gęsta, ani rzadka - jak dla mnie neutralna i bardzo fajna. Produkt z łatwością nabieramy na pędzelek.


Lakier jest dobrze napigmentowany, jednak do idealnego pokrycia potrzebne są dwie warstwy. Rozprowadza się równomiernie na płytce paznokcia, nie tworzy smug ani nie ma przebłysków. Szybko wysycha. Utrzymuje się na paznokciach 3-4 dni. Po tym czasie zaczyna się ścierać na końcówkach i lekko odpryskuje. Zmywa się bardzo dobrze i nie brudzi skórek dookoła. Nie odbarwia ani nie wysusza płytki paznokcia.



Cena: około 15 zł / 11 ml



Jak Wam się podoba ten kolor?
Bo mnie baaardzo :)


piątek, 19 lutego 2016

Niewielkie zakupy ;)


      Postanowiłam uzupełnić trochę swoje zbiory kosmetyczne w większości o produkty, które mi się kończą a bardzo je polubiłam. Dodatkowo też skusiłam się na kilka odcieni lakierów hybrydowych z Semilac. Odkąd pierwszy raz ich użyłam tak przepadłam i ciężko mi się wraca do zwykłych emalii. Wy też tak macie?


Moimi wybrankami z Semilac są:

- 002 Delicate French
- 031 Black Diamond
- 063 Legendary Red
- 083 Burgundy Wine
- 138 Perfect Nude

Zaraz biorę się za ich testowanie :) Urzekły mnie ich kolory na swatchach, ciekawe czy będą takie rewelacyjne w rzeczywistości. 

Skusiłam się jeszcze na zakup nowych kolorów, także niebawem nowa dostawa hybryd Semilac;)




- Szampon Evree (recenzja tutaj)
- Masła do ciała z Bielendy malina oraz wanilia z pistacją
(mam wiśniowe masełko i uwielbiam, dlatego postanowiłam spróbować innych wariantów)
- Płyn micelarny tołpa białe kwiaty (recenzja tutaj)




Znacie któryś produkt z moich kosmetycznych zakupów?
Jakie kolory lakierów Semilac możecie mi polecić?

Zamawiałyście może klipsy do hybryd na aliexpress? Ciekawa jestem ich jakości :)




środa, 17 lutego 2016

BOURJOIS Rouge Edition Velvet Matte Finish - matowe pomadki.


     Jestem fanką wszelkiego rodzaju kosmetyków do malowania ust. Moimi top ulubieńcami są pomadki matowe, ale nie wzgardzę pomadkami nawilżającymi czy też błyszczykami. Dziś chciałabym zaprezentować hit blogosfery z ostatnich miesięcy - Bourjois Rouge Edition Matte Finish. Może już o nich trochę ucichło, jednak zafascynowana tak pozytywnymi opiniami postanowiłam nabyć kilka odcieni. Co mnie najbardziej skusiło na ich zakup? Podobno są bardzo trwałe i nawet podczas jedzenia nie zmywają się z ust. Czy rzeczywiście? Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć zapraszam na  recenzję. 

BOURJOIS Rouge Edition Velvet Matte Finish 03 04 07 11

Opis producenta:

Nowa pomadka od Bourjois z matowym wykończeniem i intensywnymi kolorami, o lekkiej, przyjemnie nakładającej się formule, której nie czuć na ustach, nie wspominając o łatwej aplikacji, poczuciu komfortu na ustach i 24 godzinnej trwałości…

Rouge Edition Velvet ma niewiarygodną formułę, która tuż po aplikacji sprawia wrażenie lakieru do ust, ale po nałożeniu przemienia się w pięknie matową, jedwabiście gładką i lekką teksturę , która wygląda glamour i sexy! Prawdziwe odkrycie!
Ukośnie ścięty aplikator w formie gąbeczki sprawia, że pomadkę nałożysz łatwo i precyzyjnie. Rewelacja!
Niewiarygodnie zmysłowa jakość Rouge Edition Velvet pozwala cieszyć się lekkością efektu „drugiej skóry”.
Utrzymanie nawilżonych ust jest głównym zadaniem wszystkich pomadek Bourjois .
Subtelnie matowe usta: TAK! Ale nie ma mowy by usta wysuszały się po kilku godzinach!
Wzbogacona w czyste pigmenty i lotne olejki, formuła gwarantuje kolor, lekkość i daje poczucie ekstremalnego komfortu, a pomadka długo utrzymuje się na ustach.

Aby wykonanie makijaży było jeszcze prostsze, Bourjois stworzyło ukośnie ścięty aplikator w postaci gąbeczki ze zbiorniczkiem, który pozwoli Ci szybko i łatwo pomalować usta.

Dzięki Rouge Edition Velvet możesz uzyskać taki poziom matowego i nasyconego koloru na jaki tylko będziesz mieć ochotę, wystarczy że nałożysz odpowiednią ilość formuły.

Żadnych wysuszonych linii, ani śladów po pomadce! Pomadka nie rozmazuje się i zapewnia jednolite krycie przez cały dzień i noc!


BOURJOIS Rouge Edition Velvet Matte Finish 03 04 07 11



Moja opinia:

Pomadki Rouge Editon Velvet mają ładne i poręczne opakowania, mieszczące w sobie 7 ml produktu. Posiadają ukośny pędzelek, dzięki któremu łatwo i precyzyjnie się maluje. Krycie jest bardzo dobre, chociaż aby uzyskać pełną intensywność koloru, potrzebne są dwie warstwy. Konsystencja jest kremowa, półpłynna. Po nałożeniu na usta, pomadka przypomina błyszczyk, jednak stopniowo efekt ten zmienia swoje wykończenie na matowe. By pomadka "zastygła" na ustach potrzebne jest sporo czasu, około 20 minut (w zależności od ilości nałożonych warstw). Ma specyficzny, mało przyjemny zapach, jednak po nałożeniu nie jest on wyczuwalny i zupełnie mi nie przeszkadza. 

Bardzo ważną sprawą jest, by pamiętać, że pomadek Rouge Edition Velvet nie należy nakładać na suche czy spierzchnięte usta, gdyż podkreśli ona skórki a także nie będzie miała dobrej trwałości. Dodatkowo może jeszcze bardziej przesuszyć skórę.


BOURJOIS Rouge Edition Velvet Matte Finish 03 04 07 11


Producent zapewnia, że produkt nie jest wyczuwalny na ustach -  z tym zgodzić się nie mogę, gdyż jest. Pomadka się nie klei, nie rozmazuje ani nie spływa z ust. Niestety 24-godzinna trwałość to za duża przesada. Z moich pomadek najlepiej na ustach utrzymuje się 03 Hot Pepper - jeśli nie jemy pozostaje w stanie nienaruszonym. Podczas posiłku zaczyna się wycierać od wewnętrznej strony ust, jednak biorąc pod uwagę całokształt, trwałość jest zadowalająca. Bez pomocy mleczka, czy płynu micelarnego nie ma mowy, żebyśmy ją usunęli z ust.
Podsumowując, pomadka Rouge Edition Velvet ma piękne matowe wykończenie a kolor rzeczywiście utrzymuje się w stanie nienaruszonym, kiedy nie spożywamy posiłków. Po jedzeniu niestety musimy ponownie zaaplikować produkt n a wewnętrznej stronie ust. 
Pomadki te bardzo lubię i często noszę je na ustach. Fajnie sprawdzają się w pracy, jak i na większych wyjściach.


BOURJOIS Rouge Edition Velvet Matte Finish 03 04 07 11



Cena: około 50 zł (regularna)
w sklepach internetowych można ją kupić znacznie taniej :)



Znacie tą serię pomadek?
Co o nich sądzicie?



poniedziałek, 15 lutego 2016

Bell Glam Wear Glossy Colour - lakier z połyskiem.


     Dawno nie pisałam tutaj o tradycyjnych lakierach do paznokci, gdyż moje serce podbiły hybrydy. Mam jednak sporą kolekcję tych pierwszych i szkoda, żeby się zmarnowały. Tym razem na moich płytkach zagościł lakier Bell Glam Wear Glossy Colour o odcieniu 804, który według producenta jest bardzo trwały, super kryjący i posiada wykończenie z połyskiem. Jak się u mnie sprawdził? Zapraszam do przeczytania recenzji.


Bell Glam Wear Glossy Colour 804

Opis producenta:

GLAM WEAR GLOSSY COLOUR
TRWAŁY, SUPERKRYJĄCY LAKIER DO PAZNOKCI Z POŁYSKIEM

Ekskluzywna kolekcja lakierów do paznokci!
Trwały, szybkoschnący lakier do paznokci o niewiarygodnym połysku, utrzymującym się zadziwiająco długo! Doskonale kryje już przy pierwszej warstwie! Unikalna formuła lakieru sprawia, że rozprowadza się on niezwykle szybko i gładko, nie pozostawiając smug i zacieków! Specjalny szeroki pędzelek ułatwia aplikację.

Bell Glam Wear Glossy Colour 804


Moja opinia:

Lakier znajduje się w eleganckiej buteleczce, wykonanej z transparentnego szkła, która mieści w sobie 10 gram produktu. Opakowanie jest wykonane bardzo estetycznie. Jego prosta szata graficzna i kształt słoiczka przyciągają wzrok. Jest poręczne w użyciu. Produkt posiada wygodny w użyciu pędzelek, o świetnie dopasowanej długości i grubości włosia. Aplikacja przebiega bezproblemowo. Konsystencja jest tradycyjna, ani zbyt gęsta ani zbyt rzadka. 

Bell Glam Wear Glossy Colour 804

Produkt jest dobrze napigmetowany, jednak do idealnego krycia potrzeba dwóch warstw. Pierwsza warstwa wysycha szybko, na drugą zaś trzeba poczekać trochę dłużej. Po wyschnięciu lakier ma piękny połysk. Trwałość jest bardzo dobra, utrzymuje się na paznokciach do 5 dni. Nie odpryskuje. Bez problemu się zmywa. Nie wysusza ani nie odbarwia płytki paznokcia.


Bell Glam Wear Glossy Colour 804


Cena: około 10 zł / 10 g.



Znacie lakiery z serii Glam Wear Glossy Colour?
Jak Wam się podobają?




piątek, 12 lutego 2016

Demakijaż z płynem micelarnym tołpa białe kwiaty.


     Codzienny demakijaż skóry jest bardzo ważnym elementem w cyklu dnia. Należy o nim pamiętać i wykonywać go bardzo dokładnie i starannie. Jeżeli tego nie zrobimy, nasza skóra szybciej się zestarzeje a także będzie szara i zanieczyszczona. A chyba nikt z nas tego nie chce. Niekiedy testujemy nowe kosmetyki do demakijażu i spotykamy się z przykrą niespodzianką - pieką nas oczy, lub też makijaż nie chce zejść, maże się. Zdarza się to bardzo często. Jestem osobą, która lubi dość mocny makeup dlatego potrzebuję produktu, który szybko i precyzyjnie poradzi sobie z oczyszczeniem mojej skóry. Na swojej drodze spotkałam delikatny płyn micelarny tołpa botanic białe kwiaty, który przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry wrażliwej. Ma za zadanie oczyścić twarz, oczy i usta, a także załagodzić podrażnienia i przywrócić komfort. Czy go polubiłam? Czy spełnił moje oczekiwania? Zapraszam na recenzję.





Opis producenta:

Wyobraź sobie.... trzy białe kwiaty. Ich delikatne płatki zrywane o świcie. A później jak przyłożone do skóry nadają jej gładkość. Poczuj ich zapach. Możesz nawet ulec ich działaniu, nie krepuj się.

Nasz botaniczny płyn micelarny jest komfortowy i ma subtelny zapach. Delikatnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i usuwa makijaż twarzy, oczu i ust. Nawilża i odświeża. Łagodzi podrażnienia i przywraca komfort. Przeznaczony jest do stosowania bez użycia wody.

Małe wielkie składniki... 
  • torf tołpa.®, ekstrakt z białych płatków róży stulistnej, jaśminu i stokrotki
  • być może niektóre nasze składniki posiadają zagadkowe nazwy. Ale prawda jest taka, że żaden z nich nie znalazł się tutaj przypadkowo. I z tego jesteśmy dumni.
  • ewentualne zmiany w wyglądzie produktu wynikają z zastosowania naturalnych składników aktywnych

Mamy na to dowody:
delikatne, białe płatki róży stulistnej, jaśminu i stokrotki nadają skórze wrażenie gładkości, miękkości oraz jedwabistości, nawilżają, eliminują szorstkość naskórka.

        0%
        sztucznych barwników
        PEG-ów
        silikonów
        oleju parafinowego
        parabenów i donorów formaldehydu



Moja opinia:

Produkt zamknięty jest w białym opakowaniu mieszczącym w sobie 200 ml płynu. Otwierany jest "na klik" co jest bardzo praktyczne i wygodne podczas użytkowania. Ma bardzo ładny delikatny i subtelny zapach - taki urzekający! Białe kwiaty tworzą niesamowitą kompozycję aromatu, w której można się zatracić... Naprawdę. Po naniesieniu na wacik nie barwi go, czyli możemy przyjąć, że jest transparentny. Chociaż w butelce wygląda na bardzo lekki słomkowy. Po naniesieniu na płatek kosmetyczny delikatnie oczyszcza twarz, nie powodując przy tym podrażnień. Rewelacyjnie radzi sobie z demakijażem twarzy i oczu. Nawet wodoodporne kosmetyki nie są mu straszne - wystarczy przytrzymać wacik nieco dłużej. 


Płyn micelarny tołpa botanic białe kwiaty jest delikatny i nie szczypie w oczy. Nie spowodował u mnie także zatykania porów, przetłuszczania ani przesuszenia skory a także reakcji alergicznej. Jest wydajny ale to być może dlatego zużywam go mniej, bo po demakijażu, mimo wszystko, zawsze myję twarz wodą z żelem. 


Producent obiecuje nam, że preparat nawilży i delikatnie oczyści twarz, oczy i usta i swoje zadanie spełnia w zupełności. Jestem z niego bardzo zadowolona i jest aktualnie jednym z moich dwóch ulubieńców do demakijażu.


Skład:
Aqua, Poloxamer 184, Disodium Cocoamphodiacetate, Polysorbate 20, Propylene Glycol, Sodium Hydroxide, Glycerin, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Peat Extract, Sodium Chloride, Citric Acid, Rosa Centifolia Flower Extract, Jasminium Officinale Flower Extract, Bellis Perennis Flower Extract, Xanthan Gum, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.


Cena: 21,99 zł / 200 ml


Znacie ten płyn micelarny?
Jak się u Was spisał?